ZROZUM • CO • MÓWI • TWOJE • CIAŁO

Blog o tężyczce utajonej

Zawsze na 120%. Co dzieje się w ciele kobiety, która nigdy nie zwalnia?

Znasz tę kobietę.

Jeśli projekt się sypie, ona go uratuje.
Jeśli w zespole jest napięcie, ona je rozbroi.
Jeśli coś trzeba zrobić dobrze i na czas, wiadomo, do kogo się zwrócić.

Z zewnątrz wygląda to jak wzór skuteczności.
Neurobiologia widzi jednak coś jeszcze: przewlekłą aktywację układu nerwowego.

I to jest historia, o której mało kto mówi.

120% to nie skuteczność. To tryb przetrwania.

Układ nerwowy człowieka działa w dwóch podstawowych trybach: regulacji i bezpieczeństwa albo mobilizacji i stresu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy mobilizacja staje się trybem domyślnym.
Organizm zaczyna funkcjonować jak silnik, który nigdy nie jest wyłączany.
Krótkoterminowo daje to efekty: wysoka produktywność, szybkie decyzje, duża odpowiedzialność. Liderka, na której można polegać.

Długoterminowo zaczynają pojawiać się inne sygnały:

• zmęczenie mimo przespanej nocy
• napięcie w ciele, którego nie umiesz nazwać
• trudność z wyłączeniem głowy wieczorem
• gwałtowny spadek energii po 15:00

Kortyzol nie spada. Oddech jest płytki. Mięśnie pozostają napięte.
Twoje ciało nie wie, że to „tylko” deadline albo trudna rozmowa z zarządem.
Ono reaguje tak, jakbyś codziennie walczyła o przetrwanie.

Bo z jego perspektywy, walczysz.

Trzy mechanizmy, które włączają się, gdy układ nerwowy nie ma kiedy odpocząć

Mózg nie wychodzi z trybu alarmowego

Każda kolejna decyzja kosztuje więcej energii niż poprzednia.
To dlatego po południu nie masz już mocy, żeby ogarnąć rzeczy, które rano były błahostką.

Spada poziom magnezu

Pod wpływem przewlekłego stresu organizm zużywa więcej magnezu, pierwiastka niezbędnego do prawidłowej pracy mięśni i układu nerwowego.
Niedobór magnezu nasila objawy stresu.
Stres zużywa kolejne rezerwy magnezu.

Błędne koło, które kręci się cicho, latami.

Nakłada się lęk o własne zdrowie

Stres wywołuje objawy fizyczne.
Objawy fizyczne generują kolejny stres i niepokój.

A mózg, który nie rozumie skąd biorą się te objawy, dorzuca trzecią warstwę: „coś jest ze mną nie tak”.

Dlaczego właśnie ta kobieta jest najbardziej narażona

Kobiety, które działają na 120%, mają kilka wspólnych cech.
Biorą odpowiedzialność szybciej niż ktokolwiek zdąży zapytać.
Reagują natychmiast.
Są emocjonalnie dostępne dla wszystkich wokół.
Łączą wiele ról jednocześnie.
Rzadko proszą o pomoc.
I ignorują sygnały z ciała, bo po prostu nie ma czasu.
Ich kalendarze są pełne.

Ale to nie kalendarz jest problemem.

Byłam taką kobietą

Jestem a może byłam taką kobietą.

Od rana silnik na pełnych obrotach.
Z idealnym planem, działająca szybko i skutecznie.
Przy okazji miła, pomocna dla innych.
Znajomi z pracy doceniali zawsze tę moją energię, uśmiech, poczucie humoru.

Mówili, cytuję:
„Dzwonię do ciebie, bo tylko ty możesz nam pomóc”.

Albo:
„Sprawy, które z innymi załatwiam w dwa tygodnie, z tobą dopnę w godzinę.”

To bardzo miłe komplementy.
Ale jazda non stop na szóstym biegu może mieć swoją cenę.
Bo problemem jest to, że nasz układ nerwowy nie pracuje w trybie korporacyjnym.
Nie zna pojęcia deadline.

Nie rozumie „muszę”.

Nie działa na zasadzie „jeszcze tylko ten projekt”.
Działa biologicznie a nie biznesowo.

Objawy, które zbywamy jako „zmęczenie”

Mrowienie palców.
Drżenie powiek.
Uczucie guli w gardle.
Kołatania serca w nocy.
Lęk znikąd po przebudzeniu.

Wiele kobiet słyszy:
„To stres, proszę odpocząć.”

I wraca do pracy.

Albo bierze kilka dni zwolnienia z pracy, ale objawy na zwolnienie „nie idą”.
Tymczasem specjaliści zwracają uwagę, że perfekcjonizm i życie w stanie nieustannego napięcia szczególnie predysponują do problemów z układem nerwowym.

Nie jako słabość charakteru, lecz jako konsekwencja biologiczna określonego stylu funkcjonowania.

Delikatna, ale ważna część tej historii

Istnieje stan, o którym rzadko mówi się w kontekście kobiet aktywnych zawodowo.

Nie jest chorobą psychiczną.
Nie jest nerwicą.
Nie jest zwykłym przemęczeniem.
To nadpobudliwość nerwowo-mięśniowa wynikająca z zaburzeń równowagi mineralnej i oddechowej.

Nazywa się tężyczką utajoną.

Nie piszę o tym, by kogokolwiek diagnozować.
Piszę o tym, bo wiele kobiet działających na 120% doświadcza dokładnie tych objawów, o których mowa wyżej, i wielu innych, z pozoru mało szkodliwych, a nikt im o tym nie mówi.
Tężyczka utajona jest zjawiskiem często spotykanym i równie często nierozpoznawanym.
Dotyczy przede wszystkim ambitnych, aktywnych zawodowo kobiet, które krążą między specjalistami w poszukiwaniu odpowiedzi.

Nie dlatego, że coś jest z nimi „nie tak”.
Dlatego, że żyją zbyt intensywnie i ich biologia tego nie może dźwigać w nieskończoność.

A świadomość to pierwszy krok do zmiany.

Heroiczna produktywność nie istnieje

Świat biznesu często nagradza kobiety za działanie na 120%. Ale układ nerwowy nie zna pojęcia heroiczna produktywność. Zna tylko równowagę albo przeciążenie. Prawdziwa siła liderki nie polega na tym, że wytrzyma najwięcej.

Polega na tym, że potrafi zarządzać własną energią równie dobrze, jak zarządza zespołem.

Zanim ciało zacznie krzyczeć

Jeśli czytając ten tekst, poczułaś, że to o Tobie, być może warto zacząć patrzeć na swój układ nerwowy z taką samą uwagą, z jaką patrzysz na swój kalendarz.
Bo zarządzanie sobą zaczyna się od słuchania ciała.

Zanim ciało zacznie krzyczeć.

Koszyk
Przewijanie do góry